Dziecięce

Babo chce, Lalo gra na bębnie, a Binta tańczy…

Godzina 21:00, a dzieciory… zasnęły! Hura! Normalnie szok! Nie jest to ostatnio typowe zjawisko w naszym domu. Cieszyłabym się nawet jeśli usnęłyby o 22:00. 21:00 to szczyt marzeń. Ile rzeczy można zrobić wieczorem, ile nadrobić zaległości, nie siedząc przy tym do 1:00 w nocy! Po prostu wolność!  Jak pięknie! (ale ze mnie wyrodna matka, co nie? 😉 )

Tak więc, pomyślałam – zadzieram kiecę i lecę pisać bloga 🙂

„Babo chce”, „Lalo gra na bębnie”, Binta Tańczy”;
Eva Susso, Benjamin Chaud; Wydawnictwo Zakamarki

Dziś króciutko, do rzeczy, że tak powiem. Nie ma co tu wody lać na temat książeczek, które chciałabym Wam pokazać.

Zdarzyło się, że wypożyczyliśmy „Babo chce” Wydawnictwa Zakamarki z biblioteki. Siadamy sobie z dzieciakami wygodnie w domu i zaczynam im czytać. Czytam, a w duchu myślę sobie – do stu piorunów co to niby ma być?? Treść taka… eee mało treściwa, rysunki takie powiedzmy hmmm… no dzieła sztuki to to nie są… Nie no, ta książka to jakaś pomyłka. Dobrnęliśmy do ostatniej strony (szybko poszło :D), a ci wołają, że chcą pomyłkę jeszcze raz! Potem znów, i jeszcze! Uwierzcie, nie zmyślam. Nie pamiętam ile razy tego dnia tę książkę przeczytaliśmy. Po kilku dniach Florek już nawet sam ją „czytał” (ależ był z siebie dumny), a Wiktoria, która wtedy mało co mówiła, nagle o dziwo przemówiła i zaczęła wołać „Babo, Baaabo, Baaaaaaboooooo!”. Już nie wspomnę, że była to chyba pierwsza książka, przy której Wiki była w stanie w ogóle wysiedzieć od początku do końca, naprawdę w ciszy i skupieniu słuchając i oglądając.

Tak więc dzieci zakochane – najlepsza książka EVER i trzeba było kupić im ich osobisty egzemplarz, a i pozostałe części.

Jakaż to była radość, gdy dzieciaki dostały jeszcze „Lalo gra na bębnie” i „Binta tańczy”. Sama musiałam się przed sobą przyznać, że mi ta seria też powoli zaczynała się podobać. Najbardziej jednak podobał mi się widok moich dzieci – zaciekawionych, radosnych, wciągniętych w te historyjki. Chyba początkowo nie doceniłam należycie „Babo chce”. Kolejny raz, moja latorośl lepiej niż ja oceniła lekturę dla dzieci. Nam dorosłym niektóre książki często mogą wydać się mało ciekawe, czasem nawet brzydkie, podczas gdy nasze pociechy wprost, nie zawaham się użyć tego stwierdzenia, nie mogą bez nich żyć. Tak było i w tym przypadku.

Po głębszym zastanowieniu i ja szybko potrafiłam odnaleźć zalety tychże pozycji, które czyniły je tak atrakcyjnymi dla moich dzieci:

– przede wszystkim bohaterowie: sympatyczna, wielodzietna i wielokulturowa rodzinka oraz ich pupile Kura i Pies
– króciutki, dynamiczny, rytmiczny tekst przepełniony dźwiękami – tyleż się dzieje na kartach lektury, a to przecież raptem kilkanaście zdań
– ogrom dźwięków w tekście, które można naśladować uderzając rączkami, tupiąc nóżkami, kręcąc pupą czy po prostu głośno i ze śmiechem wyśpiewywać 🙂
– i oczywiście ilustracje: choć nie działa sztuki to bardzo kolorowe, pozytywne, mające w sobie po prostu to coś.

Tylko tyle wystarczy! A może aż tyle? 🙂

 

„Binta tańczy” „Lalo gra na bębnie” „Babo chce”
AUTOR Eva Susso
ILUSTRACJE Benjamin Chaud
WYDAWNICTWO Zakamarki
ILOŚĆ STRON 28
ROK WYDANIA 2008 2009 2010

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *