Dziecięce

Poznajcie świnkę Malinkę i słonia Leona

Moja poprzednia wizyta na blogu Szanownej Małżonki dotyczyła książki o maszynach budowlanych, dniach tygodnia i organizacji pracy. To wszystko były tematy ważne, żeby nie powiedzieć podniosłe – zwłaszcza, kiedy mowa o dźwigu lub wózku widłowym :-). Czasem jednak, nawet tak porządny tata jak ja, musi pokazać dzieciom inne oblicze. Dokładniej chodzi mi o oblicze nieuporządkowane, głupkowato-śmieszkowe, pogodno-rozweselające oraz spontaniczno-aktorskie. Do takiego wachlarza emocjonalego skłaniają książki o śwince Malince i słoniu Leonie autorstwa Mo Willems’a. Karierę zaczął na Ulicy Sezamkowej jako scenarzysta i animator. Któż z nas, młodych (chyba jeszcze młodych? 🙂 ) rodziców nie lubił Elmo, Ciasteczkowego Potwora, czy Grovera?

Kolekcja książeczek autorstwa Mo Willems’a to porządna porcja dobrego humoru przyozdobiona poczciwymi ryjkami głównych bohaterów. Opisane w książeczkach historie z pewnością nie wydarzyły się naprawdę i niemal wszystkie ocierają się o absurd, są nielogiczne i nierealne. Dla czytającego taty zatem, jednym słowem, GENIALNE! Można puścić wodze fantazji, wcielić się w przyjazne, acz niezbyt światłe zwierzotwory. Każde dziecko lubi, kiedy tata nie ma zmęczonej pracą twarzy, kiedy uśmiech (niewymuszony) odmładza tatę (tudzież mamę) o tyle, że znów jest radosny i spontaniczny niczym dziecko. Książek Mo Willems’a nie da się czytać na poważnie. Sprawiają, o czym za chwilę, że na twarzy pojawia się „banan”. Podobnie jak niekontrolowane wybuchy śmiechu. Serię o śwince Malince i słoniu Leoniu 😉 polecam wszystkim wesołkom i smutasom. Ażeby smutasami już nie byli. Amen.

Świnka Malinka i słoń Leon. Mieszkamy w książce”, Mo Willems, Wydawnictwo BABARYBA

Świnka Malinka i słoń Leon to pogodne zwierzątka, które w pierwszej z czterech książeczek, które mamy na wierzbowej półeczce, odkrywają, że mieszkają w książce. „Mieszkamy w książce” to wymagająca (od rodzica) pozycja. Czytać trzeba krótkie, komiksowe chmurki, z których dowiadujemy się, że Malinka i Leon świetnie się bawią patrząc na tych, którzy książkę czytają. Dzięki czytaniu na głos dochodzi do śmiesznej sytuacji, gdyż słoń Leon naprawdę każe nam powiedzieć słowo (totalnie z czapki) „banan”. Po czym zanosi się ze śmiechu, że robimy głupoty do których nas namówił. Nie obędzie się bez odrobiny dramaturgii, gdy milutki i śmieszny słoń dowie się, że wspomniana książka skończy się na stronie 57. Marnym pocieszeniem jest dla niego, że to dopiero 46-ta strona. Pod koniec książki podpowiada, żeby przeczytać ją jeszcze raz. Przyznać muszę, że trudno mu odmówić.

„ŚWINKA MALINKA i SŁOŃ LEON.  Mogę grać z Wami?”, Mo Willems, Wydawnictwo BABARYBA

„Mogę grać z wami?” to kolejna z serii książka o Leonie i Malince. Ponownie czytamy dialogi bohaterów, którzy nawet podczas zabawy pokazują jak ważne jest bycie częścią grupy. Tym razem grają beztrosko w rzucanie i łapanie, do czasu gdy odwiedza ich przyjaciel. Jest nim wąż, i czego nietrudno się domyślić, nie mając rąk ma problemy z przyłączeniem się do zabawy. Słoń i świnka stawiają jednak przyjaźń ponad wygodę, czy konwenanse. Nie pozwalają przyjacielowi poczuć się samotnym i niepotrzebnym. Jak sobie poradzili z problemem dowiecie się czytając „Mogę grać z wami?”

„ŚWINKA MALINKA i SŁOŃ LEON.  Złamałem trąbę”, Mo Willems, Wydawnictwo BABARYBA

Kolejna książeczka to „Złamałem trąbę”. Już na początku książki Leon pojawia się z opatrunkiem na trąbie i dzieli się przykrą wiadomością o kontuzji swojej, jakże ważnej, części ciała. Przez pół książki opowiada o tym, jak na swojej trąbie dźwigał hipopotamy, nosorożca i pianino. Co i rusz Malinka przerywa mu historię, aby dowiedzieć się, który z tych ciężarów sprawił, że trąba utraciła swoją integralność. Jak się okazuje, słoń Leon złamał ją dopiero biegnąc do świnki w celu opowiedzenia o swoich cyrkowych wyczynach. Nie muszę chyba pisać, co stało się z ryjkiem świnki, gdy ta pobiegła podzielić się opowieścią o złamanej trąbie przyjaciela. Jak sama powiedziała: „to jest długa i pokręcona historia”.

„ŚWINKA MALINKA i SŁOŃ LEON.  Czy polubisz moją breję?”, Mo Willems, Wydawnictwo BABARYBA

Ostatnia z naszego księgozbioru pozycja, spod znaku Mo Willems’a, to najmniej smakowita, acz wartościowa „Czy polubisz moją breję?”. Świnka Malinka, jak to świnka, gustuje w potrawach uznawanych powszechnie za obraźliwe dla podniebienia. Namawia swojego przyjaciela Leona do skosztowania jej przysmaku. Zielony kolor i niezidentyfikowany skład nie zachęcają do konsumpcji, ale cóż znaczy taka drobna niedogodność wobec siły przyjaźni. Leon zbiera się na odwagę i spełnia marzenie Malinki – kosztuje odrobinę obrzydliwej brei. Wyjawiony sekret o jej składzie sprawia, że była to najprawdopodobniej ostatnia wspólna przygoda kulinarna naszych bohaterów. Mimo różnic w smakowych preferencjach Malinka i Leon są przyjaciółmi i nawet stary kawałek ryby ze śmietnika, zaproponowany na deser, nie będzie w stanie tego zmienić.

Seria: Świnka Malinka i słoń Leon

 

Autor: Mo Willems

Wydawnictwo: Babaryba

Ilość stron: 57

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *