Dziecięce

Strasznie fajna wichura

TYTUŁ: Strasznie fajna wichura 

AUTOR: Katarzyna Sobczak

ILUSTRACJE: Anna Surginiewicz-Hulimka

WYDAWNICTWO: Bis

ILOŚĆ STRON: 80

ROK WYDANIA: 2019

WIEK: 5+

W poprzednim wpisie wspominałam, że mamy od jakiegoś czasu problemy z wypróżnianiem u dzieci. Przy okazji pokazywałam Wam fajną nowość książkową, która może choć trochę pomóc, chociażby wywołując uśmiech na twarzach utrudzonych przedszkolaków. Dziś postanowiłam zająć się innym problemem, który często pojawia się u dzieci, a z którym my również borykamy się odkąd tylko pamiętam. Chodzi mi mianowicie o strach przed ciemnością. Ostatnio trafiłam na naprawdę bardzo fajną pozycję książkową, która za pomocą ciekawej i wciągającej historii pokazuje dzieciom, że strach przed ciemnością ma często wielkie oczy. I że dom, w świetle dnia czy też w nocy, nadal jest przecież naszym ukochanym i najbezpieczniejszym miejscem na ziemi.

Strasznie fajna wichura

Tak jak poprzednio opowiem o książce zaczynając od ilustracji, ponieważ nie do końca przypadły mi one do gustu. Wiadomo jednak, że to jedynie moja subiektywna ocena, każdemu podoba się co innego. Przyznam szczerze, że nawet dokładnie nie wiem, o co mi chodzi, bo ilustracje nie są brzydkie, ale może po prostu nie trafia do mnie takiego rodzaju grafika. Natomiast trzeba tu oddać ilustratorce, że bardzo dobrze oddała klimat opowieści w swoich pracach. Rysunki są momentami nieco mroczne, potęgują odczuwane emocje, wzbudzają zainteresowanie i same w sobie poruszają.

Jeśli chodzi o treść książki to tutaj nie mam do czego się przyczepić. Jak dla mnie Strasznie fajna wichura to kawał dobrej lektury dla dzieci. Nawet ja z dużym zainteresowaniem czytałam tę książkę. Oczywiście moje dzieciaki, a w zasadzie starszak, początkowo nie chciał dalej czytać jak tylko w opowieści zgasło światło i główna bohaterka została w domu sama, ponieważ jej rodzice i brat nagle, jakimś magicznym sposobem zniknęli. W tym właśnie momencie Florek zaczął panikować, że na pewno wydarzy się coś strasznego itp. itd. Uspokojony jednak moimi zapewnieniami, że nic strasznego w książce dziać się nie będzie, wysłuchał jej do końca (z wypiekami na twarzy) i ostatecznie uznał, że książka była bardzo fajna. Później też porozmawialiśmy sobie o tej historii i nawet mała 3-letnia Wiktoria, choć książka wydaje mi się, jest raczej dedykowana nieco starszym dzieciom, dużo z niej wyniosła, potrafiła streścić wydarzenia, powiedzieć czego nauczyła się Ala – główna bohaterka. Myślę, że jest to dowód, iż Strasznie fajna wichura jest naprawdę ciekawa.

Jak już wspomniałam Alicja zostaje sama w ciemnym mieszkaniu. Dziewczynka oczywiście jest mocno wystraszona. Jeszcze nigdy nie była w domu sama, a do tego po ciemku. Niespodziewanie odwiedza ją dziwny gość – czarny ptak w spodenkach o imieniu Elek. Co dziwniejsze okazuje się, że ów ptak potrafi mówić i do tego przemawia do dziewczynki wierszem. Elek zapewnia Alę, że jej rodzina wróci, ale dziewczynka najpierw musi wykonać kilka trudnych zadań. Są to zadania, które tak naprawdę powoli oswajają Alicję z jej strachem przed ciemnością. Okazuje się bowiem, że pomimo tego, iż dziewczynka za dużo w domu nie widzi, wie doskonale gdzie jakie przedmioty się znajdują, zna każdy zakamarek swojego domu i sprawnie się po nim porusza. Bardzo podobało mi się  właśnie zadanie, w którym dziewczynka miała przejść się po całym mieszkaniu i zobaczyć co się na końcu stanie. Moje dzieci wyczekiwały w zdenerwowaniu co też się wydarzy, a tu nic. Zupełnie nic się nie stało! Ptak Elek wyjaśnia, że właśnie o to w tym zadaniu chodziło. Mała bohaterka miała się przekonać, że to strach przed ciemnością jest jej największym wrogiem. Co więcej, Ala nagle zdaje sobie sprawę, że czuje się w swoim domu, chociaż ciemnym, bezpieczniej, niż gdyby miała znaleźć się na ulicy, gdzie panuje straszna wichura. Dziewczynka ma do wykonania jeszcze kilka ciekawych zadań. Oczywiście, cała historia kończy się dobrze. Nie jest ona jakaś straszna. Powiedziałabym, że jest raczej tajemnicza. Moje dzieci się oczywiście troszkę stresowały, ponieważ bardzo przeżywają książki, które czytamy, a tu jakby nie patrzeć rozgrywa się istny dziecięcy dramat. Chyba najgorszy z możliwych dla dziecka scenariuszy. Ale mimo wszystko książka jest bardzo pozytywna. Mamy tutaj bardzo fajną postać zwierzęcą, która dodaje całości trochę magicznego wymiaru. I oczywiście mały czytelnik przekonuje się, że warto przełamywać swoje lęki i że czasem powody naszego strachu są po prostu przez nas wyolbrzymiane, a ciemność nie musi być taka zła, zwłaszcza w znanym nam dobrze miejscu.

TU KUPISZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *