Dziecięce

Pepe leci samolotem, a czasem jeździ na rowerze

TYTUŁ: Pepe leci samolotem / Pepe jeździ na rowerze 

AUTOR: Anna-Karin Garhamn

WYDAWNICTWO: Kapitan Nauka

ILOŚĆ STRON: 32

ROK WYDANIA: 2019

WIEK: 3+

Nieraz już wspominałam przy okazji recenzji przeróżnych książek, że czytanie odpowiednich lektur to bardzo dobry sposób na oswajanie dziecka z niektórymi tematami, czy po prostu przygotowanie go na jakieś nowe życiowe sytuacje.

Nowe doświadczenie niekoniecznie musi być dla dziecka stresujące, jednak dzięki takiej tematycznej książce będzie wiedziało, co go dokładnie czeka, jak powinno zachowywać się w danym miejscu, co wypada, czego nie wypada robić.
Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu na tego typu pozycje Wydawnictwo Kapitan Nauka wydało ostatnio serię książeczek o małym chłopcu Pepe, który to właśnie robi różne rzeczy po raz pierwszy.

Ja zaprezentuję Wam dziś dwie najnowsze części serii – Pepe leci samolotem oraz Pepe jeździ na rowerze. Do tej pory w serii ukazały się cztery książki.

Pepe leci samolotem

W pierwszej książeczce, jak wskazuje nam tytuł, Pepe leci samolotem. W zasadzie to na początku nasz tytułowy bohater szykuje się do podróży samolotem, gdyż zanim wsiądzie na jego pokład wiele musi się jeszcze wydarzyć. Na lotnisku panuje tłok, Pepe przygląda się wszystkiemu z ciekawością. W końcu będzie lecieć samolotem pierwszy raz w życiu, a lotnisko jest dla niego całkowicie nowym miejscem. Wszystko co się wokół niego dzieje jest dla niego nowe, a więc bardzo interesujące. Pepe nie może doczekać się żeby zobaczyć samolot, którym ma polecieć, jednak zanim go ujrzy musi wraz z mamą przejść na lotnisku przez wszystkie procedury kontrolne. Trzeba zważyć i oznaczyć bagaże, w odpowiednim okienku pokazać dokumenty tożsamości, przejść przez bramkę wykrywającą metale, a później, niestety, trochę poczekać.

Na szczęście czekając na lot, Pepe może oglądać pas startowy zza szyby hali odlotów, dzięki czemu czas mija mu dość szybko. Pepe trochę się boi przy samym starcie, ale lęk szybko mija. Z czasem podczas lotu robi się nawet trochę nudno i chłopiec zasypia. Budzi się dopiero, gdy samolot zaczyna lądować.

Myślę, że książeczka Pepe leci samolotem idealnie sprawdzi się przed pierwszą podrożą samolotem, ale i przypadnie do gustu dzieciom, które nie będą lecieć nigdzie w najbliższej przyszłości. Na pewno to nie osłabi ich zaciekawienia tym tytułem. Zwłaszcza, że treść i ilustracje są naprawdę sympatyczne. Książka jest kolorowa, a na jej stronach wiele się dzieje. Moim dzieciom bardzo się spodobała, a i ja uważam, że jest godna uwagi.

Pepe jeździ na rowerze

W kolejnej części serii znów spotkamy się z Pepe. Tym razem chłopiec wraz z mamą udaje się do sklepu kupić swój pierwszy rower z pedałami. Okazuje się jednak, że jazda na nowym rowerze wcale nie jest taką prostą sprawą, a nauka wymaga cierpliwości, determinacji i wielu plasterków w zapasie. Jak pewnie się domyślacie naszemu bohaterowi w końcu udaje się opanować tę upragnioną umiejętność. Jednak początki nie są łatwe. Bywają nawet momenty, że Pepe się zniechęca i nie chce dalej próbować, choć całym sercem kocha swój nowy rower. Książka ma bardzo jasne przesłanie, że nie należy się poddawać. Pokazuje dzieciom, że każdy przechodzi przez trudny etap nauki i nie zawsze bywa fajnie, ale aby osiągnąć cel trzeba wiele razy się przewrócić, wiele razy wstać i próbówać dalej. Ostatecznie, każdemu w końcu się udaje. 

W tej części mamy wiele zabawnych wydarzeń i dużo śmiesznych ilustracji, np. kiedy Pepe wjeżdża w krzaki, albo gdy pokazuje Pani w sklepie swój rysunek z rowerem jakiego szuka. Bardzo podoba mi się też strona, gdzie zostały opisane nazwy i funkcje poszczególnych elementów roweru chłopca – pedały do pedałowania, kierownica do kierowania, siedzisko do siedzenia itd. Mistrzostwo! Ogólnie mówiąc, ta cześć, podobnie jak poprzednia jest bardzo przyjemna i ciekawa. Chyba pokusimy się o to, żeby zajrzeć również do pozostałych. Wiem, że kolejne części dotyczą wyprawy do kina (przyda się, bo jeszcze nie byliśmy) i wizyty u fryzjera (Wiki nie była, ale chyba jeszcze długo się na to nie zanosi ;-))

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *