Dziecięce

Mela powraca!

Dziewięć lat minęło od pierwszego wydania w Polsce książek o perypetiach małej świnki Meli. Jeśli jeszcze nie znacie tej sympatycznej, acz lekko roztrzepanej, bohaterki to macie teraz świetną okazję, gdyż Wydawnictwo Zakamarki wznowiło nakład książek o jej przygodach. Polecam, bo czytając można naprawdę się uśmiechnąć… nie raz, nie dwa… Dość sporo będzie tych uśmiechów 😉

„Mela na zakupach” Eva Eriksson, Wydawnictwo Zakamarki

Wszystkie dzieci są do siebie podobne. Nieważne w jakim kraju, nieważne jaki mają kolor skóry. Na początku są bezradne, rosnąc – dowiadują się od najbliższych jak postępować właściwie. Poznają zasady, jakimi mają kierować się w życiu. Uczą się, nierzadko na własnych błędach,  co robić, by nie sprawić komuś przykrości, jak pomagać innym, jak dbać o swoje zdrowie itp. itd. Jeśli mają szczęście i trafiają na wyrozumiałych rodziców i dziadków, mają szansę dowiedzieć się, co jest w życiu ważne, a na co można przymknąć oko. Czym się przejmować, a co można pominąć, odrzucić, a wręcz zignorować.

Taką szczęściarą niewątpliwie jest Mela. Świnka Mela. Poznajemy ją w następujących okolicznościach przyrody: mała świnka ubrana w niebieską sukienkę przed kolano, z babciną portmonetką w garści, zostaje wysłana po woreczek fasoli do pobliskiego warzywniaka. Rozpiera ją duma, wie, że widać że idzie na zakupy, jest już duża i mądra, a do tego babcia powierza jej poważne przecież zadanie. Gdy dociera do sklepu, odrobinę traci pewność siebie, dopadają ją wątpliwości, czy poradzi sobie, a co najważniejsze i zarazem najgorsze, zapomina co miała kupić. Zamiast woreczka fasoli taszczy do domu wór ziemniaków. Próbując uniknąć gniewu babci, która na gniewną raczej nie wygląda, posługuje się kłamstwem i obwinia sprzedawczynię o błędny zakup. Babcia w ochronie wnuczki planuje spuścić łomot sprzedawczyni. Jak to zwykle bywa, kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później, tym razem prędzej, wychodzi na jaw.

Po przyjęciu nauki, o tym że kłamstwo nie popłaca, świnka wybiera się po dwa ciastka francuskie. Dziwnym trafem znów zapomina co miała kupić i do domu wraca z dwoma  ptysiami. Babcia okazuje serce i nie daje Meli poznać, że zrobiła coś nie tak.

Nauka płynie tutaj zarówno dla dzieci i rodziców. Czasem lepiej przymknąć oko na nieistotną pomyłkę, żeby nie zranić, albo nie uszczuplić nadwątlonej pewności siebie. Przecież, zwłaszcza rodzice (tak, tak, my), wiedzą, że każdy się czasem myli.

TYTUŁ: „Mela na zakupach”

AUTOR: Eva Eriksson

WYDAWNICTWO: Zakamarki

ILOŚĆ STRON: 28

ROK WYDANIA: 2009 / 2018

WIEK: 3+

 

„Mela na rowerze” Eva Eriksson, Wydawnictwo Zakamarki

Poznana w żółtej książeczce świnka Mela tym razem wyrusza na podbój okolicy na swoim czerwonym rowerze. Przecież już umie na nim jeździć. No właśnie. Umie, ale nie do końca. Pamiętam jak dziś, kiedy byłem małym chłopcem, hej. Miałem piękny czerwony rower, jeśli mnie pamięć nie myli nazywał się Bobik, był ciemnoczerwony i nie miał bocznych kółek. Szkoda było nie jeździć, a ponieważ jeździć nie umiałem, chwytałem kierownicę (wraz z resztą roweru) i biegałem po osiedlu, z moim dzielnym rumakiem, po swojej prawicy. Kiedy w końcu dzielny dziadek poszedł ze mną na pobliskie górki po kilku próbach dołączyłem do Świata Ludzi Ujeżdżających Jednoślady. Z początku nieumiejętnie, jak wiadomo, podobnie jak na łyżwach  i nartach, najpierw nauczysz się jechać, a później hamować i skręcać… Zdarzyło mi się, że siatki z zakupami miłych starszych pań i panów stanowiły przystanek dla mojego roweru. Szczęśliwie bez większych konsekwencji. W podobnych okolicznościach spotykamy świnkę Melę. Pędzi na rowerze, nawiązuje kontakt wzrokowy ze słupem i następnie niezbyt dostojnie się z nim komponuje. Babcia prosiła, żeby zwolnić, nic z tego. Okazuje się, że Mela ma poważny problem. Gdy podczas jazdy na rowerze chce coś ominąć, wpatruje się w to coś tak intensywnie, że najwidoczniej Świata poza tym nie widzi. O ile słup nie ucierpiał, o tyle instruktor szkoły jazdy napotkany w parku boleśnie przekonał się o niedoskonałości sztuki ujeżdżania roweru przez świnkę. Pan instruktor wykazuje jednak ogrom cierpliwości i zrozumienia, których niewątpliwie nabył podczas szkoleń przyszłych kierowców obojga płci. Postanawia wraz z babcią małej cyklistki pomóc w problemie nawigacyjnym. Dostrzega źródło problemu i instruuje jak radzić sobie z przeszkodami na drodze. Uradowana Mela pędzi na rowerze, a wyśmiewającym się z niej chłopakom daje nauczkę i być może odrobinę brawurowo, niewątpliwie jednak, dla łobuzów, zasłużenie pokazuje im gdzie pieprz rośnie. Tym razem rośnie on na słupie, od którego swoista kronika wypadków się zaczęła. Przyznać trzeba, że tenże słup, jest w książce eksploatowany do granic, gdyż jako wisienka na torcie, tej całkiem miłej historii, pojawia się na nim także babcia! 😉 Oj, to musiało boleć…

Eva Eriksson, w swoich książkach o śwince Meli, zabiera nas w Świat malowany swoją kredką, dosłownie. Pokazuje na kolorowych, dość prostych, ilustracjach, że każdy popełnia błędy, że nigdy nie jest za późno, żeby zmienić coś w swoim życiu (może nawet babcia pójdzie na kurs prawa jazdy?). Uczy młodego czytelnika tolerancji, szacunku dla odmienności, wszak niemal każda postać w obu książeczkach jest innego gatunku. Świnka, owieczka, pies, mysz, kaczka, słoń, niedźwiedź i hipopotam, żyją ze sobą w zgodzie. Autorka na swoich kredkowych ilustracjach przypomina nawet o tym, jak ważne jest bezpieczeństwo, nakładając Meli na głowę kask, bodajże z dyni. Książeczki uważam za bardzo udane, nie tylko bawią, ale również uczą. Wyrozumiałości dla młodych, szacunku i szczerości dla starszych, a dla wszystkich cierpliwości i zrozumienia.

TYTUŁ: „Mela na rowerze”

AUTOR: Eva Eriksson

WYDAWNICTWO: Zakamarki

ILOŚĆ STRON: 28

ROK WYDANIA: 2009 / 2018

WIEK: 3+

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *