Dziecięce

Mechanica. Przewodnik dla początkujących

TYTUŁ: Mechanica. Przewodnik dla początkujących

AUTOR: Lance Balchin

WYDAWNICTWO: Tekturka

ILOŚĆ STRON: 40

ROK WYDANIA: 2017

WIEK: 7+

Ochrona środowiska ma w dzisiejszym świecie olbrzymie znaczenie. Przypomina nam o tym niemal wszystko w codziennym życiu. Oprócz artystów, polityków i Grety Thunberg przypominają nam o istocie ekologii nawet filmy, te z katastroficznych, na których widać, jak wielki wpływ mamy na niszczenie zasobów naturalnych i jak ciężko będzie nam, gdy już całkiem je zdewastujemy. Jedna z wizji świata (konkretnie „zwierzęcego”) ukazana została w wydanej w 2017 roku, nakładem Wydawnictwa Tekturka, książce Mechanica. Przewodnik dla początkujących.

Mechanica
Przewodnik dla początkujących

Jest to jedna z tych książek, w których nie znajdziemy nic pocieszającego. Jedyne, co pozwoli nam nie popaść w jakiś straszliwy smutek to to, że wszystko opisane w książce Mechanica. Przewodnik dla początkujących jeszcze się nie wydarzyło. Wydaje mi się, że autor ma na celu przypomnieć nam, w jak pięknym świecie żyjemy, jak bardzo tego świata nie doceniamy i jak strasznie szybko pędzimy ku zagładzie.

Dramatu z pewnością nie zwiastuje okładka tej dość sporej, sztywno oprawionej księgi. Z daleka można by pomyśleć, że to jakiś album, konkretnie o motylach. Dopiero z bliska widać, że z motylem ukazany eksponat ma wspólny jedynie kształt. A litery układające się w wypukły napis Mechanica, to nie zwykła czcionka, a misterna plątanina metalowych konstrukcji i różnorakich przewodów.

Mechanica. Przewodnik dla początkujących ma charakter albumu, gdzie na każdej stronie przedstawiony jest jeden ze stworów świata, w którym zabrakło prawdziwych zwierząt. Ich namiastką miały być stworzone przez wschodnie i zachodnie korporacje mechanusy. Istoty te były nie tylko źródłem rozrywki, ale przejęły część zadań starych gatunków. Na przykład jeden z modeli pszczół używany był przy uprawie warzyw i roślin. W przedstawionym przez autora świecie pięknych mechanusów pojawiają się również Złamane Strzały – wojskowe drony, które po uszkodzeniu w czasie walk wymknęły się spod kontroli człowieka. Z czasem urzekające mechanusy zaczęły uciekać z niewoli i rozmnażać się z dziko żyjącymi Złamanymi Strzałami. Cóż za mezalians, nieprawdaż? 🙂

Powagi albumowi ze zdjęciami mechanusów dodają łacińskie nazwy, napisane jakby piórem. I na koniec wisienka na tym torcie z mechanicznych stworzeń. Po opisie każdego dziwnotwora znajduje się krótki wyciąg jego danych technicznych. Drżyjcie mamy, lubię techniczne tematy, ale prawie nic z tego nie rozumiem. Pozostaje zachować się profesjonalnie i w odpowiednich momentach kiwać głową z uznaniem dla czytanych ciekawostek o mapowaniu środowiskowym, jednostkach fuzyjnych czy rakietach pulsacyjnych.

Lance Balchin pozwolił sobie na swoisty ponury żart, zabierając nas w podróż po nieco mrocznym świecie zniszczonej przyrody, która w gniewie postanowiła obrócić przeciw ludzkości lata postępu i rozwoju. Jak wspominałem na początku, nie ma tutaj nic pozytywnego… No prawie. W aneksie, na końcu książki Liberty – urodzona w 2235 roku, córka pary naukowców – odkryła coś, co po odbyciu swoich podróży i spotkaniu wielu mechanusów, wydawało jej się niemożliwe. Coś, co można uznać za najważniejsze przesłanie całej książki.

„Dziś natrafiłam na żywego motyla na odległej wyspie u wybrzeży Papui-Nowej Gwinei. To pierwszy żywy motyl, jakiego dane mi było ujrzeć poza muzeami i książkami. Był tak mały i kruchy, o tak misternym mechanizmie życia. Jestem oczarowana. Mechanusy to moja pasja. Poświęciłam całe życie na badanie tych niesamowitych istnień, a mimo to… dzisiaj, gdy zobaczyłam to przepiękne, żywe stworzenie, zrozumiałam, że mechanusy to zaledwie cień tego, co było…”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *