Dziecięce

Małe Licho i tajemnica Niebożątka

TYTUŁ: Małe Licho i tajemnica Niebożątka

AUTOR: Marta Kisiel

ILUSTRACJE: Paulina Wyrt

WYDAWNICTWO: Wilga             

ILOŚĆ STRON: 206

ROK WYDANIA: 2018

WIEK: 8+  

Zaintrygowana okładką i opisem z tyłu książki, sięgnęłam po Małe Licho i tajemnica Niebożątka, autorstwa Marty Kisiel. Przyznam szczerze, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I w zasadzie pierwsza dłuższa opowieść dla dzieci, którą przeczytałam… sobie sama. Stwierdzając, w duchu, że pewnie nie ja jedna moszczę się właśnie wygodnie na kanapię z kubkiem gorącej herbaty w jednej ręce i książką dla dzieci w drugiej, zabrałam się za jej lekturę. Wszak nawet Aleksandra Szwed postuluje na tyłach książki, iż Małe Licho i tajemnica Niebożątka to pozycja idealna „dla człowieków(…) o peselu absolutnie dowolnym”. A że dzieci moje na nią za małe, ktoś musiał sprawdzić o co tyle krzyku 😉

Początek zapowiadał się bardzo ciekawie. Otóż na skraju pewnego miasta, od wielu lat, stał niesamowity dom, o którego istnieniu mało kto wiedział. Ów stary dom miał duszę. Dosłownie. I to nie jedną.

Małe Licho i tajemnica Niebożątka

We wspomnianym domu mieszkał chłopiec – Bożydar Antoni Jekiełłek, zwany Bożkiem, do niedawna Niebożątkiem. Chłopiec oprócz ukochanej mamy i dwóch lekko zdziwaczałych wujów, z którymi mieszkał, miał też, najprawdziwszego na świecie, anioła stróża. Bardzo specyficznego. Pyzate Licho, nie do końca przypominało anioły jakie widujemy na obrazkach w książkach dla dzieci. Nie nosił anielskich szat, tylko przyduże koszulki i bamboszki, które własnoręcznie wydziergał. Nie miał ognistego miecza, nie grał na harfie, czy trąbie, nie potrafił latać pomimo posiadania skrzydeł. W zasadzie był dość dziecinny i niezdarny, a od chłopca, którego ochraniał odróżniała go, chyba jedynie, alergia i wtrącane w każdej wypowiedzi „alleluja”.

W domu mieszkał jeszcze jeden anioł, ale nieco bardziej anielski… Wysoki i piękny. Pod łóżkiem Bożka natomiast miał swój kącik Gucio – uwielbiający się przytulać potwór o licznych mackach i oczkach. Gotowaniem dla domowników zajmował się zaś jego większy pobratymiec Krakers.

A to dopiero początek dziwnych osobliwości tegoż domostwa. W książce spotykamy bowiem duchy na strychu, zielonego utopca w przydomowej sadzawce, dżina w butelce, a także zgraję biegających po domu różowych królików. Niezła rodzinka prawda? Zdecydowanie dom opisywany w tejże historii raczej nie zasługuje na miano zwyczajnego 😉

Tak naprawdę Bożek też nie był do końca zwyczajnym chłopcem. Miał swoją Wielką Tajemnicę, której Wam tutaj nie zdradzę. a przez którą w książce zawiązuje się trochę mroczna, a momentami trochę zabawna akcja.

Oprócz ciekawej fabuły, autorka zawarła tu wiele uniwersalnych prawd i wartości. Wbrew pozorom nie jest to opowieść, która jedynie ma dostarczyć nam przedniej rozrywki.

W życiu głównego bohatera przychodzi moment, kiedy musi on opuścić bezpieczne mury swojego domu i wyruszyć w świat mu nieznany i przerażający, choć to przecież pod jego dachem koegzystują z ludźmi różne straszydła. Dorośli zdecydowali bowiem, że domowa edukacja już nie wystarcza i Bożek musi iść do szkoły, poznać inne dzieci. Jednak nie jest wcale łatwo odnaleźć się w nowym środowisku. Chłopiec odstaje od rówieśników nie tylko sposobem bycia, ale także nieznajomością ulubionych gier, bohaterów filmowych, a jego indywidualizm, odbierany jest raczej jako dziwactwo. Małe Licho i tajemnica Niebożątka mówi o byciu innym. O poczuciu wyalienowania, potrzebie akceptacji i poszukiwaniu siebie. Marta Kisiel podkreśla, że bycie dziwnym wcale nie jest złe! Wręcz przeciwnie! Przecież świat byłby nudny, gdyby wszyscy byli tacy sami.

„Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów… albo zdrowego rozsądku”

Książka napisana jest fajnym językiem. Z polotem. Przyjemnie i szybko mi się ją czytało. Muszę przyznać jedynie, że momentami nie przemawiało do mnie poczucie humoru autorki. Jednak zdaję sobie sprawę, że jak najbardziej wszystkie te humorystyczne teksty mogłyby rozbawić dzieci (w końcu dla nich powstała ta pozycja). Miałam też wrażenie, że w fabułę wkradło się kilka niejasności. A może były one niezrozumiałe tylko dla mnie? Pewnie mamy chłopców w wieku szkolnym lepiej ogarniałyby te wszystkie pojęcia, nazwy gier, bajkowych postaci (czy te postaci są w ogóle z bajek???) pojawiające się w książce. U mnie jeszcze nie ten level. Mi niestety bliżej w tych kwestiach do Bożka. O, Alleluja! Nawet ja – rodzic, mogłam trochę utożsamić się z głównym bohaterem 😉

TU KUPISZ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *