Dziecięce

Małe Licho i lato z diabłem – PATRONAT BLOGA

TYTUŁ: Małe Licho i lato z diabłem

AUTOR: Marta Kisiel

ILUSTRACJE: Paulina Wyrt

WYDAWNICTWO: Wilga             

ILOŚĆ STRON: 304

ROK WYDANIA: 2020

WIEK: 8+  

Małe Licho i lato z diabłem

Kiedy otrzymałam propozycję objęcia patronatem nowych przygód Bożka i jego małego anioła, nie zastanawiałam się ani przez sekundę, zgodziłam się od razu. Kto by się zastanawiał? 😉 Małe Licho i lato z diabłem to przecież kolejna część jednej z lepszych polskich serii książkowych dla dzieci. Jest to także jedna z moich ulubionych serii. Sama nie mogę się doczekać, aż mój 6-latek, stanie się 8-latkiem i w końcu po nią sięgnie.

Także ochów i achów na pewno w tej recenzji nie zabraknie. Marta Kisiel po raz kolejny zaprasza nas do niezwykłego świata swojej wyobraźni, a w nim o dobrą zabawę nie trudno! 😉

Jeśli nie znacie jeszcze Bożka i Małego Licha to odsyłam Was do moich poprzednich recenzji – tomu pierwszego oraz drugiego.

Małe Licho i lato z diabłem

Nadeszły upragnione wakacje. Bożydar Antoni Jakiełłek już od dawna wiedział jak zamierza je spędzić. Planował siedzieć codziennie do późnej nocy, czytając książki, wylegiwać się długo każdego ranka w pościeli (czytając książki oczywiście), chodzić całymi dniami w piżamie, „precyzyjnie sprawdzić, ile czereśni pomieści człowiek typu dziecko” oraz ukończyć swoją pierwszą grę przygodową, nad którą ostatnimi czasy pracował.

Niekonsultowane z nikim dziecięce plany mają jednak to do siebie, że często nie idą w parze z planami dorosłych. I tak z powodu zaplanowanego Generalnego Remontu Bożek wraz z Lichem, ku swojej radości, wysłani zostają na wakacje do cioci Ody. Tam już czeka na nich Bazyl, mały czort którego poznaliśmy w poprzedniej części, a który po prostu skradł moje serce. Gadatliwy Bazyl ponownie swoimi tekstami i seplenieniem nadaje całej historii przezabawnego charakteru. To chyba moja ulubiona postać.

My już Bazyla znamy, jednak nie poznało go osobiście do tej pory Licho. Na to spotkanie dobrze się więc przygotowało, zabierając z domu duże pudełko ptasiego mleczka. Wiadomo, anioł z czortem, dość mocno się różnią… Licho uważało jednak, że nie ma takich różnic, których nie pogodzi ptasie mleczko. Między Lichem i Bazylem zawiązuje się nić sympatii. Okazuje się bowiem, że choć tyle ich dzieli, to łączy ich ogromne zamiłowanie do słodkości 😉

Nasi bohaterowie każdy dzień spędzają na zabawie i wygłupach. Zapowiada się naprawdę świetne lato! Niestety szybko okazuje się, że do Bożka musi dołączyć na kilka dni kolega z klasy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby tylko chłopcy się… lubili…

Bożek i Witek różnią się od siebie chyba wszystkim. Rzekłabym, że są wręcz swoimi przeciwieństwami. Niestety w odróżnieniu od anioła i czorta nie potrafią znaleźć zupełnie nic co by mogło ich łączyć. Bożek bywa raczej miły w obyciu, Witek już niekoniecznie. Bożek uwielbia poezję, świat fantazji, ma nieco inne zainteresowania niż jego szkolni rówieśnicy. Nie zna się na grach komputerowych, nie umie dobrze grać w nogę, do niedawna nawet nie potrafił jeździć na rowerze. Witek wierzy jedynie w twarde dowody naukowe, ma ogromną wiedzę o przyrodzie. Nie interesują go jakieś tam bajki, czyta jedynie literaturę naukową, a jakimikolwiek przejawami nienormalności wprost gardzi. Wszystko jednak zmienia się, gdy ta dwójka musi spędzić wspólnie dwa dni. Witek nagle odkrywa tajemnice o jakich nawet mu się nie śniło.

Małe Licho i lato z diabłem

„- Nikt nie jest wredny z natury, Bożku (…) Ani zły.
Złym się dopiero staje, zawsze za czyjąś sprawą.
Kto wie, może da się go jeszcze…
– Odeźlić? Witka?! Umarłbym z wrażenia. (…)”

Małe Licho i lato z diabłem

Oczywiście w książce Małe Licho i lato z diabłem nie zabraknie także przygody rodem z horroru. A wszystko zacznie się od niezwykłej burzy, której żywioł powali w nocy wielkie drzewo. Chłopcom nie będzie wolno wchodzić do lasu i podchodzić do tajemniczego wywrotu… Niestety tak już ten świat jest stworzony, że zakazy dorosłych często nie idą w parze z respektowaniem tychże przez dzieci…

Książka Małe Licho i lato z diabłem to naprawdę wciągająca lektura. Uwielbiam historie, w których początkowa niechęć bohaterów powoli przeradza się w przyjaźń. A do tego opowieść podana została z humorem i lekkim dreszczykiem. Czyli jest tu znowu wszystko to, co tak lubię w książkach Marty Kisiel 😉

Małe Licho i lato z diabłem

„- (…) Tylko… no czy te całe emocje nie mogłyby być, no wiecie? Łatwiejsze?!
– A tak f szumje to yle ty masz lat?
– Dziesięć.
– A! To ne. Szory.”

Małe Licho i lato z diabłem

” – A wiesz, co ja na to? Ano to, że kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże!!!
(…)
– Odżi… Odżinko, czo to było?…
– Sarkazm i poezja, Bazylku (…) Najbardziej zabójcza mieszanka na świecie.
– Szrogy myksz. Poeżja to po tatuszu czo ne?
– Owszem. A sarkazm zdecydowanie po Konradzie.
– Ano. Tych tfóch sztanofczo ne pofynno mjecz rażem dżeczy (…)”

Małe Licho i lato z diabłem
Małe Licho i lato z diabłem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *