Dziecięce

„Feluś i Gucio idą do przedszkola”… Florek też!

Wielkimi krokami zbliża się TEN dzień. Już za niecałe 2 tygodnie Florek stanie się prawdziwym, pełnoprawnym przedszkolakiem. To będzie wielki dzień w historii naszego wierzbosiowego rodu, ale jestem również świadoma tego, że przede wszystkim to będzie bardzo stresujący dzień. Dla Florka rzecz jasna… no dobra – dla mnie trochę też! Chociaż, co tu panikować, wszak Florek uczęszczał już przecież do klubu malucha i jakoś
to było. Czytaj: pot, krew i łzy – Florek; błogi spokój, ciepła kawka – MAMA 😉
Przedszkole w sumie też nie jest mu obce. Mieliśmy mały, trwający bodajże 2 miesiące (odliczywszy wszystkie dni przechorowane – o zgrozo, znowu się zacznie!!!) przedszkolny epizod… Jakby to ująć… przedszkole nie podołało… eee… moim wymaganiom…

Ale ejże! Jak to ja zawsze sobie żartuję – Płacę! Żądam! No nie?
Czy nie?

Dobra, matka wariatka da radę. Zachowa spokój, okiełzna narastające w niej uczucie paniki, iż oto jej pierworodny powoli odlatuje z rodzinnego gniazda (aż łezka w oku zakręciła mi się na tę myśl) hihi. Przede wszystkim jednak matka wariatka przymknie oko na różne takie tam, nazwijmy to niedociągnięcia przedszkola, byleby w tym nowym nie puszczano Florkowi żadnych bajek braci Grimm twierdząc, że przecież on nie ogląda (na moją prośbę, by nie oglądał), bo przecież jest odwrócony do ekranu plecami (………).
Taaaak, matka wariatka sobie poradzi. Tu przecież chodzi o dziecko! Najważniejsze jest odpowiednio przygotować malucha, pozytywnie usposobić go do nowej życiowej sytuacji 🙂
A czy jest lepszy sposób niż wspólne czytanie książki, w której bohater przeżywa to samo, co nasz (ależ to brzmi dumnie) przedszkolak?   

„Feluś i Gucio ida do przedszkola”, Katarzyna Kozłowska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Z całego serca polecam tę pozycję! Nie ma tu co prawda za dużo do czytania, raptem po kilka zdań na stronie, za to ilustracje są przepiękne. Zresztą mało tekstu wcale nie oznacza, iż książka nie jest wartościowa. Wręcz przeciwnie. Akurat w tym przypadku, biorąc pod uwagę to, iż odbiorcami mają być przyszłe przedszkolaki, więc myślę dzieci około 3 roku życia, to jest to atut lektury. Książka pomaga nie męcząc. Wiadomo, u dzieci różnie z tolerancją długich historii. Jest to sprawa bardzo indywidualna. Na pewno znajdzie się dwulatek, który jest w stanie zasłuchany wysiedzieć w spokoju aż do ostatniego zdania „Dzieci z Bullerbyn”. Ba! Pewno istnieje gdzieś nawet taki, co to po skończonej lekturze potrafiłby ochoczo zawołać „Jeszcze raz!” (dzieciaku, jeśli gdzieś jesteś, to apeluję do Ciebie – miej litość nad swymi rodzicami! 🙂 ). Są też jednak dzieci czteroletnie lub starsze, które nie są w stanie w skupieniu dobrnąć do końca „Lokomotywy” Tuwima. Wszystko zależy od dziecka. „Feluś i Gucio idą do przedszkola” jest idealnie, rzekłabym, wyważona. Choć uboga w słowa jest to książka bogata w treść. Główny bohater Feluś, pokazuje nam, jak wygląda jego dzień w przedszkolu. Towarzyszy mu jego pluszowy miś Gucio. Z książki dowiadujemy się, że w przedszkolu jest naprawdę bardzo fajnie. Feluś codziennie bawi się tam z kolegami. Dowiaduje się i uczy nowych rzeczy, ponieważ
w przedszkolu ma różne zajęcia – rysowanie, angielski, muzykę, gimnastykę. Dzieci wychodzą
z panią także w ciągu dnia na plac zabaw, a czasami nawet wyjeżdżają na różne wycieczki, np. do zoo. Oczywiście, zdarzają się też chwile łez i tęsknoty za rodzicami, to normalne, ale na pomoc zawsze przychodzi kochana pani, która przytuli i pocieszy.

Myślę, że książka przypadnie do gustu młodszym, jak i trochę starszym dzieciom.
Ilustracje, jak już wspomniałam, są po prostu prześliczne i cudownie nam uzupełniają tekst. Sympatyczne postaci wprost uśmiechają się do nas z kart książki. Przedszkole ukazane jest jako miejsce ładne, jasne, pełne zabawek, dekoracji, kolorów oraz radosnych, roześmianych dzieciaków. Aż chce się samemu pójść do takiego przedszkola. Chętnie sama bym się do takiego wybrała. Gdyby mnie wpuścili… 😉

Przekaz książki jest więc prosty – synku, tudzież córciu – właśnie tak będzie w przedszkolu! Będzie super! Nie bój więc żaby, Żabko 🙂
Mama i tata chętnie by się z Tobą zamienili 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *