Dziecięce · Rodzinne

Czytanie globalne – zestaw kart oraz książki od Wydawnictwa Bliżej Przedszkola

Czytanie globalne???…
Czemu nie?
Spróbujmy!

To niezwykłe z jaką łatwością dzieciom przychodzi nauka. Czegokolwiek! Wystarczy, że dziecko się czymś zainteresuje i już! Zaraz potrafi bez zająknięcia wymienić łacińskie nazwy wszystkich dinozaurów w książce (bardzo, bardzo grubej książce) czy też marki samochodów mijanych na codziennych spacerach. Czteroletni synek mojej koleżanki z uwagi na różną narodowość rodziców posługuje się bez problemu trzema językami. Sam fakt nauki jednego języka, na tak zaawansowanym poziomie i w tak krótkim czasie, już jest fenomenem. Człowiek najwięcej i najszybciej uczy się właśnie w najwcześniejszych latach swojego życia. Mózg dziecka do 6 roku jest najbardziej chłonny i z większą łatwością przyswaja nowe informacje. Dziecko uczy się z wykorzystaniem wszystkich swoich zmysłów. I ma z tego kupę radochy. Nie jestem jednak zwolennikiem posyłania dziecka szybciej do szkoły, choć przecież im dziecko młodsze tym szybciej i efektywniej nauczy się materiału. A guzik! Moim zdaniem nie ma nic gorszego niż unieruchomienie dziecka w szkolnej ławce i zabicie w ten sposób małego, aktywnego odkrywcy, którym dotąd był.

Co innego nauka w domu, w formie zabawy, z wykorzystaniem różnych gier, aktywności ruchowych. Pod taką formą nauki podpisuję się obiema rękami i nogami. Jestem na tak – choćbyśmy nawet próbowali nauczyć  czytania śliniącego się jeszcze niemowlaka!

Swoją drogą prekursor metody czytania globalnego – Glenn Doman twierdził, że dziecko najlepiej zacząć uczyć czytać właśnie w wieku niemowlęcym! Moje dzieciaki do niemowląt już nie należą (i chwała Panu!), ale i tak postanowiłam wykorzystać ich naturalny potencjał szybkiego uczenia się i powolutku też próbujemy uczyć się czytać. Postawiłam na czytanie całowyrazowe, ponieważ sam Doman swoją metodę określał mianem „zabawy w czytanie”. A taka forma nauki, jak już wspomniałam, pasuje nam najbardziej 😉

Ten wpis będzie dość długi, ponieważ chciałabym pokazać Wam z jakich materiałów korzystamy bawiąc się w czytanie 😉 i trochę wyjaśnić też na czym w ogóle polega czytanie globalne. Jeśli nie znacie jeszcze tej fantastycznej metody, lub coś tam może o niej słyszeliście, ale nie do końca wiecie z czym to się je i czy w ogóle działa, to ten WPIS jest właśnie dla Was 😉

Co to jest czytanie globalne?

Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest to całe czytanie globalne? Czytanie globalne to czytanie całowyrazowe. Dziecko traktuje wyraz jak piktogram. Mówiąc prościej, dziecko często widząc napisane słowo, mimowolnie zapamiętuje jak ono wygląda. Wyraz jest dla niego pewnego rodzaju graficznym symbolem obrazującym jakąś treść. Dziecko nie musi wcale znać liter, by przeczytać STOP na znaku drogowym, czy nazwę sklepu na ulotce reklamowej.

Glenn Doman pierwotnie swoją metodę opracował dla osób, które doznały urazu mózgu. Wyniki jego rehabilitacji były bardzo zadowalające. Doman zaczął zastanawiać się jak taka nauka czytania sprawdziłaby się u zdrowych dzieci. Był to strzał w dziesiątkę! Nagle dzieci nie znające alfabetu zaczynały czytać!

Metodę Domana, dostosowując do specyfiki języka polskiego, zmodyfikowała Maria Trojanowicz-Kasprzak – filolog polski i pedagog przedszkolny z wieloletnim doświadczeniem w zawodzie. Jej czytanie globalne, w przeciwieństwie do metody Domana, nie ma jednak, wbrew pozorom, na celu nauczenia malucha czytania. Autorka w odróżnieniu od Glenna Domana uważa, że nie można nauczyć się czytać nieznanych tekstów bez znajomości alfabetu. Czytanie globalne traktuje po prostu jako przygotowanie i wprowadzenie do „zwykłego czytania” (analityczno-syntetycznego). Autorka zaznacza jednak, że dzieci prowadzone metodą czytania globalnego prędzej i łatwiej opanowują umiejętność czytania.

Kto ma rację? Tego nie wiem… My dopiero zaczynamy (choć już zaskakują mnie efekty naszych sesji czytelniczych 😉 ) Trochę też oszukujemy, bo Florek literki zna od dawna, ale ciiii.

Czy jednak można nauczyć się czytać nie znając liter? Niektórzy praktycy uważają, że tak.

Jedno jest pewne czytanie globalne daje radość, rozwija pamięć, spostrzegawczość, koncentrację i doskonali umiejętność analizy wzrokowej. Nie wspomnę już o wspólnie spędzanym czasie z dzieckiem!

Zestaw do nauki czytania globalnego dla małych dzieci

Po dość długim czasie w sprzedaży znów dostępny jest zestaw do nauki czytania globalnego Marii Trojanowicz-Kasprzak i przy pomocy tegoż właśnie zestawu uczymy się (czytaj: bawimy się) MY. Zestaw ukazał się tym razem nakładem Wydawnictwa Bliżej Przedszkola.

Na rynku dostępnych jest również wiele pomocy do nauki metodą Domana. Oczywiście karty do pracy z dzieckiem można zrobić także samemu. Ja niestety należę raczej do leniuszków-śmierdziuszków i wprost uwielbiam wszelkiego rodzaju gotowce, które oszczędzają mój, jakże cenny, wieczorny czas 😉

Nasz zestaw od Bliżej Przedszkola mieści się w solidnym, kartonowym pudełku i zawiera aż 146 kart. Część z nich jest dwustronna. Po jednej stronie znajduje się rzeczownik z charakteryzującym go obrazkiem, po drugiej stronie zaś sam rzeczownik. Pozostałe części mowy – czasowniki, spójniki, przyimki, czy przysłówki odnajdziemy na kartach jednostronnych. Te karty obrazka nie mają.
Nie ma też kart z gotowymi zdaniami. Mając do dyspozycji dostępne wyrazy sami możemy tworzyć różne zwroty. Im śmieszniejsze tym lepiej. Dzieci uwielbiają absurdy! Im więcej radości wywołają ułożone przez nas zdania tym więcej wyrazów dziecko przyswoi. Nic zresztą dziwnego – my też z większa łatwością zapamiętujemy informacje, które nam się podobają, są dla nas ciekawe i zaskakujące.

Podczas pokazywania plansz, odczytujemy jedynie wyrazy, który się na nich znajdują. Nie mówimy nic poza tym!

Już wyjaśniam! Kiedy pokazujemy dziecku kartę ze słowem np. kot, nie używamy zwrotów takich jak „tu jest napisane kot”, albo „to jest kot”. Podnosimy planszę z wyrazem i mówimy po prostu „kot”. Zapis graficzny słowa ma kojarzyć się z jednym dźwiękiem.

Oczywiście zdarzyć się może, że w którymś momencie u dziecka nastąpi zainteresowanie literami. Zauważy ono, że wyraz składa się z części – z liter i zacznie o nie pytać. Ważne by również litery nazywać jednym dźwiękiem. Nie em tylko m, nie zet lecz z. Dzięki temu dziecko, które zacznie już syntezować litery w nowych, nieznanych mu wcześniej słowach przeczyta dom, a nie deoem.

Zabawa w czytanie powinna przebiegać w miłej, luźnej atmosferze. Przede wszystkim dziecko powinno być wypoczęte, mieć dobry nastrój i chęci do nauki. Pani Trojanowicz-Kasprzak odstępuje jednak od zaleceń Domana, aby dziecko musiało opanować sztywno określoną ilość wyrazów dziennie. Wiadomo, będą dni lepsze, ale i gorsze. Każde dziecko zresztą uczy się w swoim tempie. Możemy pokazywać dziecku 4 karty dziennie, ale może być ich nawet 10. Każdego dnia możemy dorzucać plansze z nowym słowem, lub przez jakiś czas pokazywać wciąż te same. Można bawić się w czytanie codziennie lub co drugi dzień. To zależy od nas, od chęci dziecka i od czasu jakim dysponujemy. Ważne, aby nauka czytania nie była nudna. To ma być jedna wielka radocha! Pod żadnym pozorem nie powinniśmy dziecka odpytywać. Jednak jeśli rozpoznaje ono już kilka słów, naukę można urozmaicić.  Dziecko może mieć za zadanie wskazać spośród kilku kart wymieniony przez nas wyraz . Może też np. samo próbować układać proste zdania z poznanych słów. Można wprowadzić też do zabawy trochę ruchu, proponując dziecku skakanie lub jeżdżenie autkiem od słowa do słowa, które wymieniamy. Możemy też przygotować dla dziecka książeczkę, w oparciu o poznane zwroty, np. z wykorzystaniem jego imienia.

TU KUPISZ

Książki z serii Czytam globalnie

Jeśli chcemy naukę czytania uzupełnić zabawą w czytanie przy użyciu samodzielnie zrobionych przez nas książek, musimy zdawać sobie sprawę, że te do czytania globalnego koniecznie muszą spełniać kilka warunków:

– obrazek do tekstu powinien znajdować się po lewej stronie rozkładówki, tekst po prawej.

– nie stosujemy interpunkcji, poza znakami zapytania, ani wielkich liter na początku zdania (wielkie litery mają zastosowanie jedynie w przypadku imion)

– zdania powinny być wydrukowane dużą czcionką z szerszymi spacjami międzywyrazowymi, by słowa nie zlewały się małym czytelnikom w jeden ciąg.

Możemy też sięgnąć po gotowe książeczki do nauki czytania globalnego z serii Czytam globalnie opracowane przez Marię Trojanowicz-Kasprzak.

Do tej pory ukazały się 3 książeczki z serii Czytam globalnie:

– „Jaś i Maja”

– „Emu i Dodo” (nasza ulubiona 😉 )

– „Miś i but”

W takiej właśnie kolejności należałoby zapoznawać z nimi dziecko, ponieważ słowa poznane w książeczce pierwszej nie są już traktowane jako nowe w części drugiej. Podobnie w przypadku ostatniej książki z serii, gdzie oprócz nowych wyrazów występują również te z poprzednich pozycji.

Pojawiające się w książeczkach kilkuliterowe słowa tworzą bardzo proste i króciutkie zdania.

Książki są bardzo przyjemne w odbiorze. Trudno tu mówić o jakiejś wyszukanej fabule. Niemniej jednak pierwsza książeczka przedstawia perypetie chłopca i dziewczynki, które z pewnością zainteresują malucha. Dodatkowo pozostałe dwie książeczki mają pewne walory edukacyjne. W drugiej książeczce np. dziecko poznaje wymarły gatunek ptaka nielota oraz jego kolegę, który jeszcze nadal żyje 😉  W książce „Miś i but” autorka zaznacza, że wśród wyrazów występują homonimy. Dziecko z pewnością rozbawi fakt, że także but ma nosek 😉

Ilustracje Reny Grzybek są kolorowe i minimalistyczne zarazem. Nie mają one zbytnio odciągać uwagi dziecka od zdań, a jedynie je obrazować. Pamiętajmy też, aby w książeczkach wskazywać każdy czytany wyraz. Dziecku łatwiej będzie wtedy kojarzyć jego wygląd z odpowiadającym mu dźwiękiem.

SERIA: Czytam globalnie

TYTUŁ: „Jaś i Maja”, „Emu i Dodo”, „Miś i but”

AUTOR: Maria Trojanowicz – Kasprzak

ILUSTRACJE: Rena Grzybek

WYDAWNICTWO: Bliżej Przedszkola

ROK WYDANIA: 2018

 

TU KUPISZ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *