Dziecięce

Co robisz z pomysłem?

TYTUŁ: Co robisz z pomysłem?

AUTOR: Kobi Yamada

ILUSTRACJE: Mea Besom

WYDAWNICTWO: Lévyz                            

ILOŚĆ STRON: 40

ROK WYDANIA: 2019

WIEK: 4+ 

Pewnego dnia przyszedł mi do głowy szalony pomysł. A gdyby tak zacząć pisać bloga? W sumie czemu nie? Można by spróbować. Nie mam przecież nic do stracenia. Nie jest to zresztą chyba aż takie trudne… Jedna myśl za drugą bombardowały moją głowę.

I jak pomyślałam, tak zrobiłam – założyłam bloga. Tyle, że mój pomysł trochę kulał. Wszystko dlatego, że poświęcałam mu zdecydowanie za mało uwagi. Zbywałam go, często tłumacząc się brakiem czasu.

Później, w związku z dwoma przeprowadzkami w ciągu pół roku, remontem, życiem na kartonach i powolnym rozpakowywaniem dobytku, mój pomysł poszedł w odstawkę. W zasadzie to myślałam wtedy, że udał się już raczej na wieczny spoczynek.

Ale… Nie dawał o sobie zapomnieć. Zaczął mnie dręczyć, męczyć, dopominać się o uwagę. Aż któregoś wieczoru poddałam się temu wewnętrznemu głosowi. Odpaliłam komputer i zaczęłam pisać. A Ty co robisz z pomysłem?

Co robisz z pomysłem?

Dzieci należy wspierać od najmłodszych lat. Nasze wsparcie zaowocuje w przyszłości ich wiarą we własne możliwości. Uczyć wytrwałości możemy również poprzez czytanie dzieciakom odpowiednich książek. W moje ręce trafiła ostatnio niezwykła książka – „Co robisz z pomysłem?”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Lévyz. W wielu pozycjach literatury dziecięcej odnajdziemy między wierszami przesłanie, aby nigdy się nie poddawać oraz wierzyć w siebie, choćby nawet inni w nas wątpili. Jak dotąd nie spotkałam się jednak z książką, która by potraktowała ten temat w tak oryginalny i dosłowny sposób. Nam, rodzicom, ta książka może wydać się początkowo trochę dziwna, abstrakcyjna. Możemy odnieść wrażenie, że jest trudną pozycją o wymyślnej treści. Nic jednak bardziej mylnego! Tak naprawdę jest bardzo prosta i przystępna, a swoją naukę przedstawia w sposób bezpośredni. Dziecko nie musi się domyślać, co też za pomocą danej fabuły autor chciał przekazać. Przekaz i fabuła, w tym wypadku, to jedność, co paradoksalnie powoduje, że książka staje się z pozoru odrealniona. Bohaterem tej opowieści bowiem jest chłopiec i jego pomysł…

Pomysł zrodził się w głowie chłopca i od tej chwili nie odstępuje go na krok. Choć ten nie do końca wie, co tak naprawdę ma z nim zrobić. W zasadzie wątpi, czy w ogóle coś z tego pomysłu będzie. Pomysł wydaje mu się być kruchy, nic nieznaczący, marny, więc postanawia go porzucić.

Tytułowy pomysł został ukazany jako małe jajeczko w koronie, które trzeba chronić, żeby przypadkiem się nie stłukło. Jednak korona ma podkreślać jego wielką wartość. To niepozorne, malutkie jajeczko jest tak naprawdę bardzo cenne. Ponieważ  pomysł, który raz zakiełkuje w głowie, wciąż do nas powraca, szuka ujścia, szuka możliwości realizacji. I jeśli dobrze się nim zaopiekujemy nasz pomysł może zmienić świat.

Często jednak boimy się powiedzieć o nim głośno, tak jak chłopiec z książki, zastanawiając się co też ludzie o nim pomyślą. Boimy się zostać skrytykowani. Boimy się usłyszeć, że nam się nie uda, co podkopie naszą, już i tak wątłą, pewność siebie. Niestety zazwyczaj właśnie tak bywa, że ludzie gadają, krytykują, oceniają. Próbują wmówić nam, że nasz pomysł jest zły, zbyt odważny, zbyt szalony, że to nie ma prawa się udać.

Książka „Co robisz z pomysłem?” ma jeden zasadniczy cel – zdopingować nasze dzieci do działania, aby nigdy nie wątpiły w swoje możliwości, nie bały się kreatywności i chroniły swoje małe pomysły przed tymi najlepiej-wszystkowiedzącymi. Nie wolno nam poddawać się głosom z zewnątrz. To wiara w nasze siły jest miarą sukcesu.

„Co robisz z pomysłem?” jest książką dla dzieci, ale myślę, że zachęci również wielu rodziców do refleksji. Może kiedyś też mieli jakiś pomysł, który wydał im się za trudny do zrealizowania.

A może czas do niego wrócić? Przecież on, na pewno, wciąż gdzieś tam jest. Może wciąż czeka, aby pozwolić mu urosnąć…

Jeszcze tylko króciutko na temat ilustracji stworzonych przez Mae Besom. Kojarzą mi się one trochę z japońskimi kreskówkami. Nie są krzykliwe, potraktowane zostały raczej w minimalistyczny sposób, jednak, mimo swej prostoty, są bardzo pomysłowe. Ilustratorka świetnie ukazała rozwój uczuć chłopca do jego pomysłu. Im bardziej rosła wiara chłopca w swoje możliwości, tym większe stawało się jajko, które ten pomysł symbolizowało. Mae Besom zastosowała też bardzo fajny trik z kolorystyką. Otóż ołówkowe rysunki, w których dominuje szarość i biel, zostały początkowo tylko gdzieniegdzie przełamane odrobiną akwareli. W miarę jak bohater książki coraz bardziej zaprzyjaźnia się ze swoim pomysłem, przybywa na stronach kolorów. Jest to świetny zabieg, który ma na celu podkreślenie i potwierdzenie przesłania książki. Bardzo sprytnie. 😉

 

TU KUPISZ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *