Dziecięce

Basia i przyjaciele. Janek i zegarek :-)

TYTUŁ: Basia i przyjaciele. Janek // Basia i zegarek

AUTOR: Zofia Stanecka

ILUSTRACJE: Marianna Oklejak

WYDAWNICTWO: Egmont

ILOŚĆ STRON: 24

ROK WYDANIA: 2019

WIEK: 3+

Nie mogę wprost uwierzyć, że nigdy dotąd nie wspomniałam na blogu o książkach o Basi! Tak po prostu dłużej nie może być! Przecież to jedna z naszych ulubionych serii książkowych. To na niej właśnie zazwyczaj zdzieram sobie głos czytając 5, 6, 7 część, choć poprzednia przecież miała być już tą ostatnią! No nic. Lepiej późno, niż później 😉 Napiszę Wam o Basi dzisiaj, przy okazji premiery dwóch nowych części o jej przygodach.

Zanim jednak przejdę do omawiania wspomnianych nowości Wydawnictwa Egmont chciałabym napisać kilka słów o samej serii. Może już znacie i lubicie książki o Basi, jeśli tak to super! Jeśli jednak nie mieliście jeszcze okazji po nie sięgnąć to naprawdę gorąco Was do tego zachęcam. Nie ma się nad czym zastanawiać! Chociaż u mnie to nie była wcale miłość od pierwszego wejrzenia…

(Oj, czuję, że ten wstęp będzie długi… A tak się starałam ostatnio!)

Jeśli nas czytacie, to zapewne wiecie, że jestem wielką miłośniczką pięknych ilustracji w książkach dla dzieci. Choć już nie raz wspominałam (chyba??!), że ładne ilustracje nie muszą koniecznie równać się wartościowa treść i odwrotnie. Otóż ja kiedyś o tym nie wiedziałam i chyba dla tego skreśliłam Basię przy pierwszym naszym spotkaniu.

Akurat mieliśmy wypożyczony jeden tytuł z biblioteki i jakoś tak nie zaiskrzyło. Oczywiście piszę w tym miejscu jedynie o swoich odczuciach – dzieciakom książki o Basi spodobały się od samego początku.

Postanowiłam jednak dać Basi jeszcze jedną szansę i przy kolejnej wizycie w bibliotece zabraliśmy do domu nieco więcej tytułów. I tak zaczęła się moja wielka miłość do tych książek, która rosła z każdą kolejną przeczytaną częścią.

Dziś uwielbiam też ilustracje Marianny Oklejak, które początkowo mnie odstraszyły i wprost nie wyobrażam sobie, żeby Basia wyglądała inaczej. Jest idealna!

Wiecie, co jeszcze podoba mi się w tej serii? Prawdziwi, niewyidealizowani bohaterowie. Na kartach tych książek odnajdziemy nieidealną mamę, która jest po prostu… człowiekiem! Stara się jak może, żeby ogarnąć dom, trójkę wiecznie przepychających się ze sobą dzieciaków, nową pracę, ale czasem ma po prostu wszystkiego dosyć – krzyknie, odburknie, czy niewłaściwie zareaguje, za co później przeprasza. Jest tu także zapracowany tata – roztargniony lekarz, który największe zmęczenie odczuwa po wakacjach z rodziną 😉

I oczywiście Basia – jedyna w swoim rodzaju łobuziara, której ulubionym strojem jest wygodny dres (najlepiej w paski), a na bal księżniczek i królewiczów w przedszkolu jako jedyna dziewczynka przebiera się za smoka w spódnicy. Ponad wszystko na świecie lubi żelki, Miśka Zdziśka i swoją rodzinę. A, że Basia ma rodzeństwo – młodszego brata Franka i starszego Janka – małe i większe awantury to chleb powszedni 😉

W książce pojawiają się także inne postaci, a wraz z nimi nowe sytuacje, nowe problemy, nowe przygody.

Uwielbiam tę serię za to, że jest pełna ciepła, niesie w prostych historiach wiele prawd życiowych oraz obfituje w dużą dawkę humoru. Choć muszę przyznać, że nowe części nawet nieco mnie wzruszyły.

Basia i przyjaciele. Janek

Ta książka idealnie wpisała się w coraz częściej zdarzające się ostatnio Florkowe fochy. Oj, nie raz już usłyszałam od mojego 5-latka, że nie chce takiej mamy, że pójdzie poszukać innego domu, albo poszuka sobie innej rodziny/ siostry/ kota etc. Brat Basi, Janek, też zaczął odgrażać się swojej rodzinie, że odejdzie i już nie wróci. W tamtej chwili naprawdę nie chciał mieć takiej rodziny. Był wściekły i nieszczęśliwy zarazem. Rodzice, albo wiecznie zajmowali się malutkim Frankiem, albo interesowali się tylko robiącą wokół siebie szum Basią, a on zawsze musiał radzić sobie sam. Czuł się niedoceniony. Zły nastrój Janka w dużej mierze, tak naprawdę, spowodowały różne przykre wydarzenia, które akurat miały miejsce w jego życiu. Zachowanie rodziny przelało tylko czarę goryczy. Ach te emocje! Cieszę się bardzo, że mogliśmy razem przeczytać z Florkiem książkę, z której bohaterem mógł się utożsamić. Nowa część serii Basia i przyjaciele ukazuje jak wielką władzę nad nami mają właśnie emocje i że często wtedy mówimy rzeczy, których, tak naprawdę, wcale nie myślimy. Niesie też bardzo czytelne i piękne przesłanie. Przecież rodzina, choćby nie wiem jak bardzo wkurzała, zawsze będzie naszą najbezpieczniejszą przystanią, domem…

Pozwolę sobie zacytować tu mój ulubiony fragment książki, który, według mnie, w pełni oddaje wartościowość tej lektury:

– Nawet w najlepszej rodzinie zdarza się czasem, że kogoś się nie zauważy lub coś przeoczy. Wiesz o tym prawda?
– Uważasz, że jesteśmy najlepszą rodziną? – Janek spojrzał na Mamę pytająco.
– Najlepszą dla mnie – powiedziała Mama. – Co nie znaczy idealną. Bo takich rodzin po prostu nie ma. Jeśli jednak miałabym wybór, nie zamieniłabym naszej na żadną inną.

Basia i zegarek

W tej części wiele mówi się o czasie. Wywołała ona we mnie nawet lekką nostalgię. Zawsze, kiedy myślę o upływającym czasie robi mi się trochę smutno. A w tej książce zostało to jeszcze tak ładnie powiedziane, że… no… wzruszyłam się i tyle.

Basia otrzymuje w prezencie od dziadka Henryka zegarek. Nie umie jednak jeszcze odczytywać na nim godzin. Mama próbuje wytłumaczyć Basi czym jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Basia nic z tego nie rozumie. Nie rozumie także tych wszystkich powiedzeń związanych z czasem – „tracić czas”, „nie mieć czasu”, a nawet „zabijać czas”. Czy czas mieszka w jej zegarku? Mama Basi twierdzi, że czas mieszka w życiu. Nie można go zatrzymać, ani przyspieszyć. Dla małej dziewczynki wszystko to jest bardzo skomplikowane, a w dodatku straszliwie dłuży jej się czekanie na wyjazd do dziadka Henryka!  Czasami czas wydaje się Basi być okropnie głupi. W końcu zabrał przecież dziadkowi młodość! Dziadek tłumaczy jednak, że czas, owszem zabiera gładką buzię, ale daje też coś w zamian np. ulubioną wnuczkę 😉 Znów muszę polecieć tu Wam z moim ulubionym cytatem, bo jest piękny! Te dwie nowe części są tak ładnie napisane, że aż szkoda mi psuć ich przekaz jakimś tam byle jakim streszczeniem 😉 Pozostawiam Was więc z tym fragmentem. Polecam wziąć go sobie do serca

– Czy teraz tracimy czas? – spytała Basia (…)

– Czujesz, jak pachnie ziemia? (…) Słyszysz szum drzew – ciągnął Dziadek. – Słyszysz śpiew ptaków, a na skórze czujesz wiatr i słońce? Jeśli tak, to nie marnujesz czasu, tylko po prostu żyjesz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *