Dziecięce

Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy

TYTUŁ: Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy

AUTOR: Richard Scarry

WYDAWNICTWO: Babaryba

ILOŚĆ STRON: 68

ROK WYDANIA: 2016

WIEK: 2+ 

Niemal każdy chłopiec lubi bawić się samochodami. Nierzadko zbiory pojazdów w domach, w których są mali chłopcy, przekraczają sto sztuk. Radość z powiększania kolekcji zwykle jest podwójna, gdyż obdarowany (synek) i „bezinteresownie” obdarowujący (tatuś) bawią się nowymi egzemplarzami „po równo”. Jednak pomysły na coraz to nowe samochody, ciężarówki i pojazdy specjalne, muszą się kiedyś skończyć, czyż nie?

Otóż nie. Istną „kulę śniegową” w tym temacie rozpędził Richard Scarry.

Auta, maszyny, pojazdy
i wszystko do jazdy

Piszę tę recenzję po dość długim czasie od wejścia w posiadanie owoców pracy rąk i umysłu Richarda Scarry’ego. Muszę zwrócić uwagę, że wspomniany jegomość w czasie swojego życia wydał blisko 250 tytułów w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy. Możliwe, że Zbigniew Nienacki wzorował pojazd wuja Gromiłły, którym jeździł „Pan Samochodzik”, właśnie na grafikach wspomnianego amerykańskiego ilustratora. Przyznać muszę, że zadziwia mnie niczym niepohamowana wyobraźnia tego klasyka, który uszczęśliwił swoimi zabawnymi książkami miliony amerykańskich dzieci. Zdaje się, że nie istnieje we Wszechświecie byt, któremu Richard Scarry nie odważyłby się doczepić kółek i powiedzieć: no jedź!

W olbrzymiej menażerii w książce pana Richarda „Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy”, oprócz aut sportowych, kabrioletów, ciężarówek, czy typowych amerykańskich pickupów, mamy takie cuda jak: butowóz (w kształcie buta, a jakże), ciężarówka z napojami (z kabiną w kształcie butelki), ogórkowóz – w kształcie ogórka, wiadomo, czy też autokrokodyl, a nawet bananowóz. Pomiędzy tymi wszystkimi, często dziwacznymi, pojazdami wije się jak piskorz Dingo, który ucieka przed żądną sprawiedliwości (hehe) policjantką Lisiczką. Zanim jednak ona złapie tego nieokiełznanego pirata drogowego podczas gonitwy zdążą narobić sporo bałaganu. Jedną z ofiar tegoż pościgu jest parkometr (a dokładniej całe ich stado). Biorąc pod uwagę rok wydania w USA (1974), trzeba przyznać, że w Polsce w tamtych czasach parkometry oglądać można było chyba tylko w telewizji…

Nietrudno dostrzec, że tłumacz niejednokrotnie puszcza oko do polskiego czytelnika. „Szyld Lechu i Synowie Elektrycy”, zamieszczony na dachu jednego z pojazdów, zrozumiały jest raczej tylko w Polsce. Oprócz tego „reklama” fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom, czy wspomnienie jednego z niewielu polskich samochodów – Tarpana, oczywiście jego nazwą określone zostały bliżej nieokreślone terenówki, mimo wszystko dla sentymentalnych tatusiów (a może i mamusiów) zorientowanych w motoryzacji to bardzo miły akcent. Ci sami tatusiowie (i te same mamusie) dostrzegą, że umieszczone w książce „Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy” „sportowe porsche”, niekoniecznie wygląda jak Porsche… Dodatkową atrakcją jest ukryty na każdej ze stron Chrząszczunio, którego znalezienie stanowi nie lada wyzwanie. Poszukiwania uprzyjemniają czytanie, angażują młodych czytelników i dają dużo frajdy. Jedno, czego bardzo mi żal, to że kiedy byłem małym chłopcem, hej, ta książka mogła mi się co najwyżej przyśnić… Cieszcie się dzieci, że czasy się zmieniają.

 

TU KUPISZ

 

 

 

 

_____________________________________________
Wpis powstał w ramach kampanii społecznej
#KOCHANIEprzezCZYTANIE
zorganizowanej przez WWW.SAVETHEMAGICMOMENTS.PL
Patronat Honorowy nad wydarzeniem objęła
Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”

10 thoughts on “Auta, maszyny, pojazdy i wszystko do jazdy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *