Dziecięce

A królik słuchał…

Opisać ją muszę, bo się uduszę! W moje ręce kilka dni temu trafiła istna książkowa perełka! Książka oszczędna w słowa, za to niosąca wielką treść. Książeczka niby dla dzieci, ale, ale… powiem szczerze, chyba każdy dorosły powinien ją przeczytać, pokontemplować i wyciągnąć wnioski (zwłaszcza Pan Tata! No jasne, że piję do Ciebie Stary! 😉 )

Myślę, że problem ukazany w książce jest zjawiskiem globalnym. I nie, nie jest ona o zaśmiecaniu środowiska. Chodzi o nasz brak umiejętności słuchania, trwania przy drugim człowieku.

Czasami wystarczy po prostu być…

I o tym jest książka, którą chciałabym Wam dziś pokazać.

„A królik słuchał”, Cori Doerrfeld, Wydawnictwo Mamania

Bohaterem tej historii jest mały chłopiec Taylor, który pewnego dnia postanawia zbudować z klocków przeogromną budowlę. Taylor jest bardzo dumny ze swojego dzieła. Niestety, zupełnie niespodziewanie, jego wspaniała konstrukcja zostaje zniszczona przez przelatujące ptaki.

Dla chłopczyka to ogromna tragedia… Zaraz jednak, gotowy do pocieszania, pojawia się kurczak. Lamentuje, zapewnia jak bardzo mu przykro. Prosi, żeby Taylor opowiedział mu o tym, co się stało, ale ten nie ma ochoty nic mówić… Kurczak odchodzi – sądząc po minie – obrażony. Do chłopca przychodzi niedźwiedź. Ten to dobrze wie, co Taylor czuje… Oczywiście wie również, co mu na pewno pomoże. Wystarczy tylko, że Taylor pokrzyczy, a złość od razu minie. Ale… krzyczeć chłopiec także nie ma ochoty. Niedźwiedź, więc odchodzi naburmuszony.

Przychodzą tak jeden po drugim – słoń, hiena, struś i wąż. Kolejni wielcy doradcy… Ostatecznie każdy z nich odchodzi, a Taylor zostaje sam…
Nawet nie zauważa królika, który cichutko podchodzi i przytula się do jego pleców. Siedzą tak razem w ciszy. W końcu chłopiec zaczyna opowiadać co się stało, a królik po prostu słucha…

Królik słucha jak Taylor krzyczy ze złości, jak wspomina, śmieje się, planuje wyrzucić wszystkie klocki, a nawet się zemścić… Królik trwa przy przyjacielu mimo wszystko. Nadchodzi wreszcie czas kiedy królik słucha jak Taylor planuje zbudować wszystko jeszcze raz.

Niby banalna opowieść, ale jak głęboko zapadająca w serce. Często jesteśmy jak te wszystkie zwierzęta, które po kolei odchodziły. Zabawne jak bardzo boimy się łez drugiego człowieka. Od razu odczuwamy usilną potrzebę, żeby przegadać, zagadać, koniecznie pocieszyć, doradzić. A nie daj Boże niech taki smutas nam coś odburknie. Co robimy? Wycofujemy się! Oczywiście z przemilczaną, choć średnio umiejętnie skrywaną, pretensją rzecz jasna. No, bo jak to tak? „ To ja tu się dwoję i troję, żeby mu pomóc, a ten co? Tak mnie traktuje? Co za niewdzięcznik!”

A królik słuchał…
i my nauczmy się po prostu słuchać.
Czasami nasza obecność, uścisk znaczy więcej niż wszystkie słowa Świata.
….

Cóż mogę powiedzieć o ilustracjach? Są naprawdę przecudne. Co ważniejsze, choć potraktowane w minimalistyczny sposób, (postaci przedstawione na białym tle) one również opowiadają tę historię. Nie są jedynie graficznym odzwierciedleniem tekstu.

„Pewnego dnia Taylor postanowił coś zbudować (…) Taylor był taki dumny. Lecz wtem, zupełnie niespodziewanie… Wszystko się zawaliło.”

W tym przypadku treść niewiele nam mówi. To dzięki obrazkowi wiemy, co dokładnie się wydarzyło – budowlę zburzyła chmara ptaków. Ilustracje uzupełniają tekst, dopowiadają, odsłaniają szczegóły.

 

TYTUŁ: „A królik słuchał”

AUTOR: Cori Doerrfeld

WYDAWNICTWO: Mamania

ILOŚĆ STRON: 40

ROK WYDANIA: 2018

TU KUPISZ

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *